PKB czy coś innego?

Produkt Krajowy Brutto został zaprojektowany przez ekonomistę Simon’a Kuznets’a w latach 30-tych XX wieku. Początkowo jego głównym celem było mierzenie ile gospodarka danego kraju jest w stanie wyprodukować. Miało to znaczenie czysto strategiczne i było podstawą do określania przez rządy, ile mogą przeznaczyć sił produkcyjnych na konkretne cele. W tamtych czasach były to głównie cele militarne.

Po drugiej wojnie światowej PKB zaczęło odgrywać znacznie ważniejszą rolę. Dzięki niemu po raz pierwszy można było przeanalizować jak wygląda gospodarka całego kraju. Zwłaszcza wraz z rozwojem metodologii PKB oraz ujednolicaniem standardów między krajami, można było rozpocząć porównywanie gospodarek. Dla rządów miało to strategiczne znaczenie, ponieważ mogły skupiać swoje starania i wysiłki na najważniejszych sektorach. To jest tych, które tworzyły największy produkt krajowy brutto albo, które zatrudniały największą liczbę osób.
Przez lata PKB ewoluowało i dochodziły do niego coraz bardziej zaawansowane rzeczy. Stało się miernikiem używanym nie tylko przez ekonomistów, ale również władze, prasę, by na końcu trafić do wszystkich obywateli. To głównie PKB występuje w programach politycznych i wyborczych różnych partii, kiedy chodzi o kwestie ekonomiczne. To wzrosty lub spadki PKB budzą największe kontrowersje wśród obywateli wszystkich państw, oraz wpływają na rynki finansowe. W świecie finansów i ekonomii wiele rzeczy jest prognozowanych na bazie lub porównywanych właśnie do tego jednego wskaźnika. PKB wraz ze swoimi modyfikacjami na stałe, więc zagościło w naszych życiach.
Czy jest to jednak dobry miernik, który odzwierciedla całą gospodarkę? Oraz to czy społeczeństwa się bogacą, czy też czy ludziom żyje się lepiej? Oczywiście jak to bywa w ekonomii odpowiedź nie jest ani prosta ani jednoznaczna. Ze względu na to, że miernik PKB został zaprojektowany tak dawno temu i miał służyć głównie do oceny możliwości produkcyjnych przez państwa, posiada on wiele niedoskonałości. Do głównych wad można zaliczyć:

– wątpliwy sposób wycen sektora usług
– brak uwzględniania takich czynników jak degradacja środowiska czy też wykorzystywania surowców
– rząd może na niego wpływać

Wątpliwy sposób wyceny sektora usług.

W post-wojennej erze, gospodarki zaczęły się przekształcać ze skoncentrowanych głównie na produkcji na świadczenie usług. Sektor usług zaczął odgrywać jeszcze większą rolę w momencie rozpowszechnienia internetu, i stał się jednym z głównych składowych PKB oraz motorem napędowym wzrostu gospodarczego. Jednak w przeciwieństwie do sektora przemysłowego, wycena wartości dodanej przez segment usług, jak również jego ocena są znacznie trudniejsze. Zacznijmy od wyceny. W przypadku produkcji jest to zadanie o tyle proste, że cenę można rozłożyć na czynniki pierwsze – pracę osób zaangażowanych w proces produkcji, koszt materiałów, pozostałe koszty. W usługach z kolei, gdzie koszty produkcji stanowią tylko ułamek ceny, wszystko zależy od subiektywnej wyceny produktu przez twórcę. Jest to związane głównie z nie fizycznością usług oraz tym, że bazują one głównie na innowacyjności jak również specyficznych cech twórcy danej usługi.

Prowadzi to do kolejnego dylematu, a mianowicie braku możliwości stwierdzenia, czy sektor się rozwija czy też nie. W przemyśle, ponieważ większość produktów jest tworzona na masową skale, doszło do ich ujednolicenia i standaryzacji. Łatwo jest porównać ze sobą produkty w obiektywny sposób, jak również określić czy produktywność w sektorze wzrosła czy też spadła (chociażby za pomocą tego ile dany zakład/pracownik wyprodukował danego produktu). Nie da się tego z kolei określić w przypadku usług, gdzie każdy „produkt” jest unikatowy i raczej dopasowywany do poszczególnych preferencji klienta. Ciężko jest stwierdzić, czy sektor się rozwija czy też nie, jeśli patrzymy na tradycyjne wskaźniki produktywności. Czy jeśli artysta namalował 2 obrazy miesiąc wcześniej, a teraz 5, to znaczy, że produktywność jego wzrosła? Czy jeśli ten sam artysta zarobił w danym miesiącu 1000 złotych, a drugi 5000, to znaczy, że ten drugi jest lepszym artystą? Łatwo się domyślić, że wszystko zależy od preferencji danego nabywcy tych usług, a jak wiadomo one różnią się między ludźmi.

Brak uwzględnienia degradacji środowiska

Jak już zostało to przedstawione, PKB skupia się głównie na mocach wytwórczych gospodarki. Nie bierze jednak pod uwagę takich elementów jak środowisko czy też stan surowców naturalnych. Jest o tyle ważne, iż wykorzystywanie surowców z jednej strony zwiększa PKB, ale z drugiej ogranicza możliwości przyszłego wzrostu. Bogactwa naturalne, tak jak większość rzeczy na naszej planecie, ma to do siebie, że ich zasoby są ograniczone. Jeśli zostaną one wykorzystane, to przyszłe pokolenia nie będą mogły z nich skorzystać, co też będzie ograniczało ich wzrost. Dlatego brak mechanizmu, który uwzględniałby zużywanie surowców i degradacji środowiska i wpływ na wzrost jest wielką wadą PKB.

Wpływ rządu na PKB

Jednym z elementów wskaźnika PKB są wydatki rządowe. Przez to państwo jest w stanie w pewnym stopniu wpływać na wzrost gospodarczy. Należy pamiętać, że państwo jest częścią systemu gospodarczego i dzięki jego zaangażowaniu w sprawy gospodarcze powstaje wiele projektów, które nie miałyby szansy zaistnieć tylko z czysto ekonomicznych pobudek. Nie jest to coś złego lub też niepożądanego. Problem w tym, że posiadając takie możliwości wpływania na PKB, partie rządzące mogą wpływać na wyniki PKB poprzez większe wydatki. Celem tego może być oczywiście udowodnienie ludziom, że żyje się lepiej, albo, że następuje wzrost gospodarczy. Często jednak zwiększone wydatki są finansowane przez zwiększanie deficytu budżetowego albo zaciąganie nowych kredytów przez państwo. Z kolei te rzeczy, nie są uwzględniane w PKB. W długim okresie jednak, czy to deficyt czy też zobowiązania państwa, wszystko należy uregulować. Jak zawsze na końcu płacą podatnicy.

Pomimo tych i wielu innych ograniczeń, PKB jest nadal dobrym wskaźnikiem makroekonomicznym. Chociażby, dlatego, że stara się obrazować całą gospodarkę. Pomimo to, jego używanie jest spowodowane brakiem lepszego wskaźnika, tak dokładnego i zagregowanego. Pocieszające jest natomiast to, że biura statystyczne w wielu krajach pracują nad dostosowywaniem produktu krajowego brutto do obecnych czasów i starają się uwzględniać niektóre z wcześniej wymienionych niedogodności. Takim przykładem jest zapewne uwzględnianie w PKB wydatków na badania i rozwój, produkcji filmowych i tym podobnych w Stanach Zjednoczonych. Również Eurostat (biura statystyczne Unii Europejskiej) planuje podobną zmianę w metodologii liczenia PKB.

W tym samym czasie, kiedy niektórzy ulepszają PKB, inni tworzą zupełnie nowe wskaźniki. W dzisiejszych czasach to ile gospodarka jest w stanie wytworzyć, albo, jaki dochód mają mieszkańcy nie jest już tak ważnym elementem naszego życia społecznego. Miejsce czysto finansowych rzeczy, zaczynają zajmować wskaźniki w swojej naturze bardziej jakościowe. Coraz częściej ważne dla społeczeństw są takie rzeczy jak bezpieczeństwo, edukacja, środowisko oraz inne rzeczy. Powoli wypierają one myślenie ludzi w formie „by więcej zarabiać” i zastępują sformułowaniem „by lepiej żyć”. W związku z tym nowe wskaźniki w swej naturze powinny być bardziej jakościowe niż ilościowe. Najbardziej znanymi projektami, nad jakimi pracują naukowcy są chyba wskaźniki Human Development Index (HDI, opracowywany przez Bank Światowy) oraz Better Life Index (tworzony przez OECD). Oba skupiają się na innych aspektach niż PKB. Na szczególną uwagę zasługuje drugi z nich, ze względu na rozwiązanie techniczne. Oprócz tego, że OECD publikuje wyniki badań oraz indeksy razem ze składowymi, to udostępnia narzędzie, dzięki któremu każdy zainteresowany może zmieniać wagi w poszczególnych składowych. Jest to o tyle istotne, gdyż każdy z nas ma zupełnie inne preferencje w tym, co jest dla niego najważniejsze oraz co uznaje za „dobre życie”. Pozwala to każdemu stworzyć własne rankingi między państwami, uwzględniając subiektywne preferencje.